poniedziałek, 26 marca 2012

Rozdział 3. Miłość na całe życie .

- Gratuluję ! - krzyknął Harry , gdy tylko wsiadłam z powrotem do limuzyny .
- Dzięki . - odparłam .
Właśnie pół godziny temu przyjechałam do wytwórni , aby porozmawiać z Jerry'm o umowie.
- Dzień Dobry ! - powiedział Jerry uradowany na mój widok . - Bałem się czy wrócisz cało . Po wczorajszym , jak Harry się na ciebie rzucił . Myślałem , że może cię udusił z tego wrażenia.

Jerry uśmiechnął się lekko , choć trochę zalotnie . Poczułam , że rumieńce wyskakują mi na twarzy .
-  A teraz porozmawiajmy o kontrakcie . Chciałbym , żebyś przez najbliższy miesiąc nagrała kilka piosenek z One Direction . W między czasie popracowali byśmy nad twoim image . Później pojedziesz z nimi w trasę koncertową . Później czekają cię tylko piosenki , sława  koncerty . W między czasie zagrasz w  filmie i paru teledyskach . To tyle jak narazie . Nasz kontrakt będzie obowiązywał przez cały czas . To ja będę o wszystkim decydował . Oczywiście , nie będę cię do niczego zmuszał . Bez przesady . Chcę tylko , żebyś przez cały czas mówiła mi prawdę . Nie chcę się w ostatniej chwili dowiadywać , że z czegoś rezygnujesz. Za pół roku będziesz znana na cały świat . Pamiętaj tylko , że wkroczenie do świata gwiazd , to przede wszystkim rezygnacja z niektórych przyjemności .  Już nie będziesz mogła chodzić normalnie do sklepu  . Cały czas będziesz przez kogoś obserwowana .

-Jerry , gdybym nie chciała tego , to nie przyjeżdżałabym tutaj . Tak naprawdę to chciałabym zacząć moje życie od początku . Kocham moją rodzinę i miasto z którego pochodzę , ale tak naprawdę nie pasuję tam . Zawsze czułam jakiś niedosyt w swoim życiu . Chcę w końcu robić to co kocham . - odpowiedziałam .
Przez chwilę w pomieszczeniu trwała cisza , która nie ubłagalnie się ciągnęła . Jerry siedział zamyślony .
- Cieszę się , że mamy to za sobą  . Mam nadzieję , że nie gniewasz się na mnie ? Po prostu musiałem się upewnić . Nie chcę być twoim wrogiem , ani  szefem . Nie ukrywaj nic przede mną , żadnych faktów . Jeżeli mamy ze sobą pracować , to chcę żebyśmy się zaprzyjaźnili .

Tak oto zakończyła się nasza rozmowa . Przyznam szczerze , że to była dość nietypowa rozmowa . Teraz jechałam z chłopakami do kina . Harry wczoraj kupił dla nas bilety . Niestety wyszliśmy w połowie seansu , ponieważ film okazał się konkretną klapą , a nas ponosiła energia . Później zdecydowaliśmy , że pojedziemy do nowo otwartego clubu .
- No to będzie zabawa . Już myślałem , że w tym dniu nie zakosztuję ani odrobiny rozrywki . - powiedział Louis .
Gdy tylko przeszliśmy próg clubu , chłopaki zaczęli tańczyć do najnowszych przebojów . Mi natomiast humor dzisiaj nie dopisywał . Po chwili zauważyłam , że nie tylko mi  . Liam właśnie podszedł do mnie . Chwilę jeszcze spojrzał w kierunku chłopaków . Później zerknął  w moją stronę .
- Może pogadamy ? - zaproponował . Nagle na jego twarzy pojawił się uśmiech . Jaki on był przystojny . Patrzył mi prosto w twarz . Wskazał mi stolik  w pustym kącie sali . Ruszyłam w tamtym kierunku . Gdy dotarliśmy na miejsce Liam'owi zaczął dzwonić telefon . Chłopak wkurzył się . Zaczął się drzeć na kogoś . Gdy skończył rozmawiać rzucił telefon o podłogę .
- Coś się stało ? - zapytałam .
- Przepraszam , ale muszę na chwilę wyjść . - odrzekł , nie spoglądając już więcej w moim kierunku .
Zaczęłam się martwic , gdy chłopak nie wracał przez 10 minut . Postanowiłam go poszukać .
Wyszłam przed club . Liam siedział na krawężniku chodnika . Płakał . Nie chciałam go do niczego zmuszać , więc czekałam , aż sam zacznie rozmowę .
- To była moja była dziewczyna Ashley . Wiem to może trochę dziwne , ale nie z jej powodu płaczę . Zeszłej wiosny kupiłem sobie psa . Jest to suczka , labradorka Roxy . Niestety nie znosiła podróży, więc musiałem zostawić ją u Ashley . Ona jest weterynarzem . Później okazało się , że ma wadę serca . Teraz leży pod kroplówką i walczy o życie . Kocham tego psa.- chłopak znowu zaczął płakać . Przytuliłam go .
- To czemu nie pojedziesz do niej ? - zapytałam .
- Nie kocham już Ashley od kilku miesięcy , Jessico . Boję się , że nie pozwoli mi się zbliżyć do Roxy . A ja nie zniosę bardziej czekania przed drzwiami gabinetu . A na pewno ona nie zniesie mojej obecności .
- Może nie będzie tak źle ? - zapytałam .Nagle z clubu wyszli chłopacy . Widać humor nadal im dopisywał .
- Hej , dlaczego tak tutaj siedzicie ? - zapytał Harry . Po chwili zwrócił się w kierunku Liama . Ten opowiedział wszystko . Postanowiliśmy , że Liam powinien tam pojechać .
Na miejscu okazało się , że tak naprawdę Roxy nic nie było . Trochę była osłabiona , ale nic więcej . Po prostu Ashley chciała poigrać z uczuciami , jakimi Liam darzył tego psa . Chłopak zabrał psa . Już nigdy nie chciał widzieć Ashley na oczy .
Teraz , gdy wróciliśmy do domu siedziałam na łóżku przytulona do Roxy . Był to naprawdę świetny pies . Nagle drzwi się otworzyły . Zobaczyłam Liama .
- Cieszę się , że nic ci nie było kochana . - powiedział Liam do psa . - A tobie Jessico dziękuję , że mnie przekonałaś  . Teraz pewnie siedziałbym w pokoju i martwił się o nią .-Liam
pocałował mnie w policzek . - Dobrze , że z nami mieszkasz .
I wyszedł z pokoju . Jakie to było cudowne . Pocałował mnie tak delikatnie , że dech zaparło mi w piersiach. Tego pocałunku nie zapomniałam do końca życia .

1 komentarz:

  1. zajebisty rozdział zapowiada się zajefajnie :p
    czekam na nn :P i zapraszam do mnie chętnie dowiem się jaka jest twoja opinia na temat mojego bloga :P

    OdpowiedzUsuń