W Stanach Zjednoczonych, w stanie Luizjana znajduje się miasteczko Covington . To moje miasto rodzinne i tu rozpoczyna się moja historia . Nazywam się Jessica Baker i mam 20 lat . Mam młodszego brata 16-letniego Taylora , bardzo go kocham. Nasi rodzice Susan i Matt zginęli w pożarze , gdy miałam 12 lat . Od tego momentu moje życie bardzo się zmieniło. Opiekowała się nami babcia Elizabeth , która niedawno pochowała swojego męża Anthony'ego , a teraz własną córkę ,tylko my jej pozostaliśmy . Ze mną nie miała żadnych problemów wychowawczych, bardzo wydoroślałam jak na ten wiek, gorzej było z moim bratem . Chłopak przeżył straszliwą depresję, wiele razy policja przywoziła go do domu , nie miał żadnych przyjaciół. Tay przy pierwszej lepszej okazji wszczynał bójki za byle co . Ja miałam trzy przyjaciółki , które bardzo mnie wspierały : Emily , Alice i Lily . Byłyśmy najlepiej dobraną grupą w szkole . Znałyśmy się od piaskownicy , ale tak naprawdę to Harry Styles był moim prawdziwym przyjacielem i opiekunem . Gdy jeszcze był malutki rodzice przeprowadzili się , i zamieszkali w sąsiedztwie . Wszystkiego uczyliśmy się razem , a w zasadzie to Harry uczył mnie wszystkiego . Traktował mnie jak dziecko , chociaż to on był ode mnie młodszy o 2 lata . Ale mi się to podobało . Bardzo go kochałam . To on wzbudził u mnie pasję do muzyki . Niestety kilka lat później jego rodzice wzięli rozwód . Jego mama postanowiła , że wyjadą
stąd . Harry'emu się to nie spodobało . Nie chciał się ze mną nigdy rozstawać , choćby na minutę . Na pożegnanie przyrzekliśmy sobie , że kiedyś się na pewno spotkamy , i nieprzestaniemy ze sobą korespondowac . Nie wiem dlaczego , ale trzy lata później przestał do mnie pisac . Wtedy bardzo byłam załamana . To właśnie spowodowało , że zaprzyjaźniłam się z Emily , Alice i Lily , ale wciąż pamiętałam o Harrym .
Teraz kończyłam studia aktorskie , ale tak naprawdę chciałam zostac piosenkarką . Postanowiłam wyjechać. Niedawno odezwał się do mnie Harry , który miał dla mnie świetną nowinę . Jego menadżer szukał właśnie jakiejś nieznanej osoby , którą by mógł wypromowac dzięki zespołowi One Direction , w którym grał Harry . Od razu się zgodziłam . Następnego dnia byłam już w samolocie do Londynu . Podczas lotu dostałam od Harry'ego SMS-a , że czeka na mnie niespodzianka . Zasnęłam.
- Jak tu pięknie ! - wykrzyczałam , gdy tylko wysiadłam z samolotu .
Limuzyna Jerry ' ego , bo tak nazywał się menadżer , stała tuż przy drzwiach głównych na lotnisko . Szofer otworzył mi drzwi . Byłam zachwycona . Jeszcze nigdy nie jechałam w limuzynie . Po drodze do wytwórni muzycznej próbowałam wyciągnąc informacje , co przygotował dla mnie Harry . Niestety niczego się nie dowiedziałam . Zapomniałam wspomniec , że odkąd Harry , Liam Payn , Zayn Malik , Niall Horan i Louis Tomlinson stworzyli zespół One Direction , zostałam ich wierną fanką , choc ukrywałam niektóre fakty przed Harrym . Gdy dojechaliśmy na miejsce , przed moimi oczami ukazał się budynek tak piękny , że wstrzymałam oddech .
- O kurde !? - wydusiłam po chwili .
- Tędy proszę panienko . - odpowiedział szofer z nutką rozbawienia .
Jerry czekał w swoim gabinecie . Jego sekretarka od razu go zawiadomiła , gdy tylko przekroczyłam próg jego wytwórni .
-No proszę , proszę ! Nasza nowa gwiazda ! - odpowiedział z nutką radości i zaskoczenia w głosie . Widocznie Harry żłe mnie opisał . Zresztą to mu się zdarza . Gdy był mały opowiedział swoim kolegom o mnie . Zawsze opisywał mnie jako dziewczynę normalną i nieodstającą od większości normalnych dziewczyn . Prawda była inna . Byłam bardzo ładną , szczupłą i wysoką brunetką .
- Łał ! Dziewczyno ! Wyglądasz lepiej niż Angelina Jolie ! - odpowiedział Jerry .
-Dzięki - odpowiedziałam . - A co konkretnie ...............
I wtym nagle czasie drzwi gabinetu otworzyły się z wielkim hukiem . Harry rzucił mi się w objęcia , przez co ja straciłam nagle równowagę i poleciałam na kanapę . Przez dłuższą chwilę leżał na mnie , póki sam Jerry go ze mnie nie ściągnął .
- Zachowuj się . To nasz skarb . Trzeba się o nią troszczyc , a nie taranowac . - powiedział lekko zdenerwowany Jerry .
- Przepraszam cię , Jess . Ostatnio jestem trochę roztargniony . Gdy tylko dowiedziałem się od sekretarki , że już jesteś , od razu przybiegłem . - odparł lekko zdyszany Harry . Jak ja uwielbiałam , gdy Harry mówił tak do mnie . Moje imię wypowiadał tak słodko , że chciało mi się płakac .
- Nic się nie stało . - powiedziałam cichutko . Czułam , że łzy napływają mi do oczu .
- Hej , nie rozklejaj się . Prawda , że dawno się nie widzieliśmy . Ale jeszcze nie zobaczyłaś niespodzianki . Chodź ! - odparł . Spojrzałam w stronę Jerry'ego .
- Idź . Jutro porozmawiamy jak ochłoniesz .
Wychodząc cicho zamknęłam drzwi gabinetu . Harry wyprowadził nas przed budynek . Po chwili podjechała limuzyna .
- Wsiadaj ! - Harry wepchnął mnie do limuzyny .Dech zaparło mi w płucach . Przede mną siedzieli wszyscy członkowie zespołu .
- Cześc ! - odparł Niall .
- Ależ ona jest ładna ! - odpowiedział Zayn .
- No to teraz niedziwię się Harry'emu , że nie mógł przestac o tobie gadać.- odparł Liam z nutką zazdrości .
- Harry ma dziewczynę ! Czy to nie cudowne ? Zaraz się chyba rozpłaczę ze szczęścia . - powiedział Louis , po czym zaczął udawać , że ryczy .
Spojrzałam na nich wszystkich a póżniej na Harry'ego . Był wściekły na chłopaków . Po chwili spojrzał mi prosto w oczy swoim przepraszającym wzrokiem . Było mi smutno , że chłopaki się z niego naśmiewają . I wtedy wszystko zrozumiałam . Nie powiedział im wszystkiego . Gdy tylko limuzyna zatrzymała się na światłach , Harry wysiadł i poszedł . Teraz to ja byłam wkurzona wydarłam się na chłopaków . Potem opowiedziałam im wszystko , że Harry jest dla mnie jak starszy brat . Nigdy nie był moim chłopakiem i nigdy nim nie będzie . Po prostu się mną opiekuje.
- To znaczy , że jesteś nadal wolna ? - zapytał się Louis .
-Tak matole ! - wykrzyknęłam mu prosto w twarz i wysiadłam z limuzyny .
Przez trzy godziny chodziłam cała zapłakana po najbliższym parku . Czułam się winna za to co się dzisiaj stało .
- Jessica ! Skarbie ! Dlaczego płaczesz ? - zapytała babcia . Było już ciemno , a ja nadal siedziałam na ławce w parku . Harry nie odzywał się . Nadal nie odbierał telefonu .
- Nic się nie stało babciu . Po prostu Harry zataił pewne fakty przed przyjaciółmi , a teraz ja czuję się za to wszystko winna . Gdybym wogóle nie przyjechała , to Harry nie obraziłby się na nich i ............................. - w tym momencie babcia mi przerwała .
-Kochanie , nie mów tak . To nie twoja wina . To Harry zawinił tej całej sytuacji . Może nie powinien ich zatajac przed przyjaciółmi . Jessico , za pewne rzeczy musimy ponosic konsekwencje , nawet za te najmniejsze . Pamiętaj nie poddawaj się . Dobry przyjaciel potrafi przebaczyc , a pewne rzeczy z biegiem czasu ulegną zapomnieniu . To od nas zależy wszystko. Możemy pogodzic się z losem lub stanąc mu na przeciw . - odparła babcia tym swoim proroczym tonem . Uwielbiałam gdy do mnie tak mówiła .
- Dziękuję ci za wszystko babciu . Gdyby nie ty ......... - i tu znowu mi przerwła .
- Ależ nie masz za co mi dziękowac Jessico , wkońcu jestem twoją babcią . Jak tylko będziesz miała wątpliwości wspomnij moje słowa . A teraz pójdź porozmawiaj z Harrym i przy okazji pozdrów go ode mnie .
- Nie ma sprawy . Kocham cię babciu . Pozdrów ode mnie Tay'a . - tak właśnie zakończyłam rozmowę z babcią . Od razu zerwałam się na równe nogi . Zaczęłam biec przed siebie . Nie wiedziałam gdzie chłopaki mogą byc , ale znałam adres wytwórni . Wiedziałam , że to głupie , ale musiałam zacząc coś robic . Gdy dotarłam do najbliższego przystanku , zaczęłam się pytac jak można tam dojechac . Niestety większośc ludzi nie wiedziała jak tam trafic . Załamana tym usiadłam na murku . Nie wiedziałam że może by tak trudno z trafieniem . Większośc mówiła , że to drugi koniec miasta . Postanowiłam wezwac taksówkę . Infolinia też była zajęta . Ale czego mogłam chciec . Przecież był piątek .
- Cholera ! - krzyknęłam wkurzona . Nagle zadzwonił do mnie telefon . Spojrzałam na wyświetlacz telefonu . Tak , to był Harry . To naprawdę był on .
- Jess , ni ci nie jest ? Gdzie ty się podziewasz ? Wracam do domu , a tam zastaje tylko dozorcę. Gdzie wyście tak zabalowali ? - zdenerwowanym tonem powiedział Harry .
- Jestem przy parku Richmond . - tylko tyle zdołałam powiedzieć .
- Jess , masz tam czekac na mnie . Zaraz bedę . - nagle się rozłączył . Robiło się coraz zimniej , a ja byłam ubrana w tunikę i legginsy . Teraz żałowałam , że nie wzięłam ze sobą chociaż bluzy . Zamknęłam oczy . Śniło mi się coś . Tak , znałam to miejsce . Był to nasz domek na drzewie . Siedziałam tam z Harry'm . Razem go zbudowaliśmy . To było dzień przed jego wyjazdem .
Nagle sen się urwał .
- Jessica !!! Coś ci się stało ?Jesteś ranna ? Może zadzwonię po karetkę ?
-Nie . Nie ma potrzeby , nic mi nie jest . - przerwałam mu . I tak napradę nic mi nie było . -Trochę tylko zmarzłam .
- Chodź . - powiedział i poprowadził mnie w stronę samochodu . Gdy tylko
wsiadłam do środka chciałam mu odrazu wszystko wyjaśnic .
- Harry ...................ja............................- niestety nie pozwolił mi dokończyć .
- Ciii , zdrzemnij się jutro porozmawiamy .
Nic już nie powiedziałam . Przytuliłam się do niego . Jego serce spokojnie biło , a ja chciałam zatrzymać tę chwilę w pamięci .
zajebisty rozdział naprawde mi sie podoba i czekam na nn :P
OdpowiedzUsuń