piątek, 10 sierpnia 2012

Rozdział 15. W domu .

- Jess ! Czy ty w ogóle mnie słuchasz ? - zapytał Harry .
- Oj , przepraszam . Zamyśliłam się .
- Fajnie . Gadałem z pół godziny , a ty mnie w ogóle nie słuchałaś . Teraz muszę zacząć wszystko od początku .
- Ale najpierw wypijecie kawę . - powiedział Zayn wchodzący do autobusu .
Gdy brałam od chłopaka kubek , z kieszeni wypadła mi komórka . Spojrzałam na zegarek . Była 16:30 , a autokar stał na stacji benzynowej . Jednak to miejsce wydawało mi się znajome .
- Gdzie jesteśmy ? - zapytałam .
- Płyta ci się zacięła ? W Covington . Nie poznajesz ? - pytał Hazza .
- Aaaa.....no tak . Przecież to stacja benzynowa Josha - ciągnęłam . - Czyli za jakieś 10 minut powinniśmy by w domu ?
- Troszeczkę dłużej , ale tak .

Po 15 minutach...

Wszyscy zbierali się do wyjścia , gdy kierowca zatrzymał się pod moim domem . Nagle poczułam , że ktoś za mną stoi .
- Witaj w domu , Jess . - powiedział Liam .
Uśmiechał się delikatnie . Popatrzyłam mu prosto w oczy i zobaczyłam w nich smutek , który próbował przede mną ukryć .
- Chciałem Cię przeprosić za to , co ostatnio robiłem . Jestem kompletnym idiotą . Obiecuję , że już więcej nie będę Cię ranił .
Po tych słowach chciałam rzucić się w jego objęcia , ale to było dla mnie zbyt trudne .
- Li , nie obraź się , ale tu nie chodzi tylko o mnie . Gdyby tak było od razu bym Ci wybaczyła . Musisz najpierw porozmawiać z chłopakami .
Liam stał jakby go piorun uderzył . Nie mógł wydusić z siebie ani słowa . Postanowiłam zostawić go samego , więc wybiegłam z autokaru i ruszyłam w stronę drzwi .
- Jessica ! Tak tęskniłem za tobą . - mówił Taylor rzucając mi się w objęcia . - Tyle czasu cię nie widziałem .
- Ja za tobą też tęskniłam . A gdzie babcia ?
Elizabeth siedziała w ogrodzie na ławce czytając książkę . Na mój widok od razu się rozpromieniła .
- Babciu , cieszę się , że widzę cię całą i zdrową . Tęskniłam...
- Wiem , Jess . Cieszę się , że w końcu będę mogła rozwiązać twoje problemy . Zapowiada się ciekawy dzień . Najpierw muszę poznać twoich znajomych .
Ruszyłyśmy obie z powrotem do domu . W salonie zastałam już wszystkich zebranych i gotowych do dalszych działań . Chwilę potrwało zanim babcia przywitała się ze wszystkimi . Później wszyscy się rozeszli . Obydwoje z Harrym mieliśmy domy 2-piętrowe . Podzielenie się na dwie grupy nie było wcale problemem . Chłopaki : Liam , Louis , Harry , Niall , Zayn , Nathan , Tom , Jay i Chris , na ten czas zamieszkali obok w domu Harry'ego , a dziewczyny : Sophie i Sara , u mnie w domu . Jutro wieczorem miały przyjść do mnie Emily , Lily i Alice , które na ten czas też wprowadzają się do mnie . Babcia nie miała nic przeciwko temu , aby taka liczba osób zamieszkała u nas . Gdy chłopacy pomogli się nam rozpakować , poszliśmy do domu Harry'ego . Tam jego ojciec dostał oczopląsu od natłoku ludzi . Oczywiście , że zgodził się , aby kumple Harry'ego zamieszkali w domu . Więc , gdy wszyscy się rozpakowali , poszliśmy do mnie do domu na obiad .
- Jeszcze nigdy nie gotowałam obiadu dla 15 osób - powiedziała babcia . - To było dla mnie nie lada wyzwanie . Ju dawno nie rozmawiałam z ojcem Harry'ego , chociaż mieszka koło nas . Ciągle był czymś zajęty .
- Spokojnie , babciu . Dobrze mu zrobi , że spędzi trochę czasu z synem . Jutro chłopaki będą jedli u siebie , więc będziesz miała problem z głowy . - odparłam .
Wszyscy zabrali się za jedzenie . Niall'owi tak smakowało , że zjadł aż trzy dokładki . Babcia była zadowolona , bo dawno nie miała w domu takiego żarłoka . Po obiedzie każdy poszedł w swoją stronę . Chcąc pobyć przez chwilę sama , poszłam do swojego pokoju . Zdjęłam z półki pierwszą z brzegu książkę i zaczęłam czytać . O 20:00 przyszedł do mnie Harry i powiedział , że wszyscy już się zebrali w salonie i będą oglądać jakąś komedię . Zrezygnowana poszłam na dół ( moja sypialnia i Tay'a mieściła się na drugim piętrze ) . Film mnie w ogóle nie interesował , więc wyszłam na taras . Księżyc był już naprawdę wysoko . Dookoła migotały gwiazdy , tak odległe od Ziemi .
- Gdybym tak mogła latać ... - powiedziałam sama do siebie .
Po chwili zobaczyłam Zayn'a siedzącego koło mnie z butelką wina czerwonego .
- Ale już późno ... Co ci jest ? Jess , może się napijesz ?
- Z chęcią . Trudno jest mi to wytłumaczyć ...
- Zacznij od początku . - odparł podając mi kieliszek z zawartością .
- Czuję się trochę jak zabawka Liam'a . Od jakiegoś czasu on próbuje kierować moimi uczuciami . Chce , żebym robiła to co on uważa za słuszne . A dzisiejszy incydent...
- Chodzi ci o Lou ?
- Tak . Uważam , że powinien zareagować . Gdy mu o tym powiedziałam , odpowiedział mi , że to jego przyjaciel . A pamiętasz jak Liam zrobił ci awanturę ? Przecież ty też jesteś jego przyjacielem .
- Źle to odbierasz Jessika . Tak , jestem jego przyjacielem . On cię kocha , ale też nie chce stracić przyjaciół . Zależy mu też na tym , aby zespół się nie rozpadł tak jak każdemu z jego członków . Liam jest też młodszy od ciebie . Niektóre rzeczy muszą z czasem do niego dotrzeć . Musisz być cierpliwa...
- Wiem , mężczyźni potrzebują więcej czasu zanim sobie coś uświadomią .
- Tak...chociaż kobiety też mają swoje wady.
- Taak ? Jakie ?
- Noo...jakby to powiedzieć...zbyt szybko podejmujecie decyzje .
- Coś jeszcze ?
- Często zmieniacie zdanie...
- Rozumiem , że ta lista jest pewnie bardzo długa , więc na razie zatrzymamy się na tym . Nie chcesz chyba wojny ?
- Nie...i tak pewnie przekupiłabyś chłopaków ciastem...
- Bardzo śmieszne .
Siedzieliśmy jeszcze przez chwilę i rozmawialiśmy . Później zaczął padać deszcz , więc Zayn odprowadził mnie na samą górę do pokoju . Reszta osób w salonie była tak zajęta filmem , że nie zauważyła , gdy przechodziliśmy . Gdy Zayn stanął przed drzwiami mojego pokoju , spojrzałam mu prosto w oczy .
- Dziękuje ci za wszystko . Gdyby nie ty ...
- Oj , przestań . To samo zrobiłabyś dla mnie .
Zbliżyłam się do Zayna i pocałowałam go w policzek . Chłopak zrobił się czerwony . Na jego twarzy widać było zaskoczenie .
- Chcę , żebyś wiedział , że traktuję cię jak przyjaciela . A ten buziak był jako podziękowanie .
- Aha . Już myślałem , że chcesz może czegoś więcej ...
- Zayn , nie obraź się , ale kocham Liama i wątpię żeby to się zmieniło .
- To co ? Przyjaźń ?
- Przyjaźń .
- To do jutra .
- Pa .
Zamknęłam drzwi od pokoju . Zmęczona całą podróżą położyłam się spać . Tak , sobota zawsze była dla mnie wyjątkowym , ale nie sądziłam , że aż tak bardzo . 






Hejka ! Sory , że aż tak długo nie dodawałam nic , ale miałam problemy techniczne . Liczę , że kolejne rozdziały spodobają się wam ;P załączam jeszcze plany obydwu domów . 

 


1 komentarz:

  1. Gratulacje!
    Masz nową czytelniczekę, tj. MNIE!
    Czekam na kolejne części!!!! :D
    Wpadnij do mnie czasem ---> http://onedirectioniknoweverythingaboutyou.blogspot.com/
    Kocham <3
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń