-
Jess ! Czy ty w ogóle mnie słuchasz ? - zapytał Harry .
-
Oj , przepraszam . Zamyśliłam się .
-
Fajnie . Gadałem z pół godziny , a ty mnie w ogóle nie słuchałaś
. Teraz muszę zacząć wszystko od początku .
-
Ale najpierw wypijecie kawę . - powiedział Zayn wchodzący do
autobusu .
Gdy
brałam od chłopaka kubek , z kieszeni wypadła mi komórka .
Spojrzałam na zegarek . Była 16:30 , a autokar stał na stacji
benzynowej . Jednak to miejsce wydawało mi się znajome .
-
Gdzie jesteśmy ? - zapytałam .
-
Płyta ci się zacięła ? W Covington . Nie poznajesz ? - pytał
Hazza .
-
Aaaa.....no tak . Przecież to stacja benzynowa Josha - ciągnęłam
. - Czyli za jakieś 10 minut powinniśmy by w domu ?
-
Troszeczkę dłużej , ale tak .
Po
15 minutach...
Wszyscy
zbierali się do wyjścia , gdy kierowca zatrzymał się pod moim
domem . Nagle poczułam , że ktoś za mną stoi .
-
Witaj w domu , Jess . - powiedział Liam .
Uśmiechał
się delikatnie . Popatrzyłam mu prosto w oczy i zobaczyłam w nich
smutek , który próbował przede mną ukryć .
-
Chciałem Cię przeprosić za to , co ostatnio robiłem . Jestem
kompletnym idiotą . Obiecuję , że już więcej nie będę Cię
ranił .
Po
tych słowach chciałam rzucić się w jego objęcia , ale to było dla
mnie zbyt trudne .
-
Li , nie obraź się , ale tu nie chodzi tylko o mnie . Gdyby tak
było od razu bym Ci wybaczyła . Musisz najpierw porozmawiać z
chłopakami .
Liam
stał jakby go piorun uderzył . Nie mógł wydusić z siebie ani
słowa . Postanowiłam zostawić go samego , więc wybiegłam z
autokaru i ruszyłam w stronę drzwi .
-
Jessica ! Tak tęskniłem za tobą . - mówił Taylor rzucając mi
się w objęcia . - Tyle czasu cię nie widziałem .
-
Ja za tobą też tęskniłam . A gdzie babcia ?
Elizabeth
siedziała w ogrodzie na ławce czytając książkę . Na mój widok
od razu się rozpromieniła .
-
Babciu , cieszę się , że widzę cię całą i zdrową .
Tęskniłam...
-
Wiem , Jess . Cieszę się , że w końcu będę mogła rozwiązać
twoje problemy . Zapowiada się ciekawy dzień . Najpierw muszę poznać twoich znajomych .
Ruszyłyśmy
obie z powrotem do domu . W salonie zastałam już wszystkich
zebranych i gotowych do dalszych działań . Chwilę potrwało zanim
babcia przywitała się ze wszystkimi . Później wszyscy się
rozeszli . Obydwoje z Harrym mieliśmy domy 2-piętrowe . Podzielenie
się na dwie grupy nie było wcale problemem . Chłopaki : Liam ,
Louis , Harry , Niall , Zayn , Nathan , Tom , Jay i Chris , na ten
czas zamieszkali obok w domu Harry'ego , a dziewczyny : Sophie i Sara
, u mnie w domu . Jutro wieczorem miały przyjść do mnie Emily ,
Lily i Alice , które na ten czas też wprowadzają się do mnie .
Babcia nie miała nic przeciwko temu , aby taka liczba osób
zamieszkała u nas . Gdy chłopacy pomogli się nam rozpakować ,
poszliśmy do domu Harry'ego . Tam jego ojciec dostał oczopląsu od
natłoku ludzi . Oczywiście , że zgodził się , aby kumple
Harry'ego zamieszkali w domu . Więc , gdy wszyscy się rozpakowali ,
poszliśmy do mnie do domu na obiad .
-
Jeszcze nigdy nie gotowałam obiadu dla 15 osób - powiedziała
babcia . - To było dla mnie nie lada wyzwanie . Ju dawno nie
rozmawiałam z ojcem Harry'ego , chociaż mieszka koło nas . Ciągle
był czymś zajęty .
-
Spokojnie , babciu . Dobrze mu zrobi , że spędzi trochę czasu z
synem . Jutro chłopaki będą jedli u siebie , więc będziesz miała
problem z głowy . - odparłam .
Wszyscy
zabrali się za jedzenie . Niall'owi tak smakowało , że zjadł aż
trzy dokładki . Babcia była zadowolona , bo dawno nie miała w domu
takiego żarłoka . Po obiedzie każdy poszedł w swoją stronę .
Chcąc pobyć przez chwilę sama , poszłam do swojego pokoju .
Zdjęłam z półki pierwszą z brzegu książkę i zaczęłam czytać
. O 20:00 przyszedł do mnie Harry i powiedział , że wszyscy już
się zebrali w salonie i będą oglądać jakąś komedię .
Zrezygnowana poszłam na dół ( moja sypialnia i Tay'a mieściła
się na drugim piętrze ) . Film mnie w ogóle nie interesował , więc
wyszłam na taras . Księżyc był już naprawdę wysoko . Dookoła
migotały gwiazdy , tak odległe od Ziemi .
-
Gdybym tak mogła latać ... - powiedziałam sama do siebie .
Po
chwili zobaczyłam Zayn'a siedzącego koło mnie z butelką wina
czerwonego .
-
Ale już późno ... Co ci jest ? Jess , może się napijesz ?
-
Z chęcią . Trudno jest mi to wytłumaczyć ...
-
Zacznij od początku . - odparł podając mi kieliszek z zawartością
.
-
Czuję się trochę jak zabawka Liam'a . Od jakiegoś czasu on
próbuje kierować moimi uczuciami . Chce , żebym robiła to co on
uważa za słuszne . A dzisiejszy incydent...
-
Chodzi ci o Lou ?
-
Tak . Uważam , że powinien zareagować . Gdy mu o tym powiedziałam
, odpowiedział mi , że to jego przyjaciel . A pamiętasz jak Liam
zrobił ci awanturę ? Przecież ty też jesteś jego przyjacielem .
-
Źle to odbierasz Jessika . Tak , jestem jego przyjacielem . On cię
kocha , ale też nie chce stracić przyjaciół . Zależy mu też na
tym , aby zespół się nie rozpadł tak jak każdemu z jego członków
. Liam jest też młodszy od ciebie . Niektóre rzeczy muszą z
czasem do niego dotrzeć . Musisz być cierpliwa...
-
Wiem , mężczyźni potrzebują więcej czasu zanim sobie coś
uświadomią .
-
Tak...chociaż kobiety też mają swoje wady.
-
Taak ? Jakie ?
-
Noo...jakby to powiedzieć...zbyt szybko podejmujecie decyzje .
-
Coś jeszcze ?
-
Często zmieniacie zdanie...
-
Rozumiem , że ta lista jest pewnie bardzo długa , więc na razie
zatrzymamy się na tym . Nie chcesz chyba wojny ?
-
Nie...i tak pewnie przekupiłabyś chłopaków ciastem...
-
Bardzo śmieszne .
Siedzieliśmy
jeszcze przez chwilę i rozmawialiśmy . Później zaczął padać
deszcz , więc Zayn odprowadził mnie na samą górę do pokoju .
Reszta osób w salonie była tak zajęta filmem , że nie zauważyła
, gdy przechodziliśmy . Gdy Zayn stanął przed drzwiami mojego
pokoju , spojrzałam mu prosto w oczy .
-
Dziękuje ci za wszystko . Gdyby nie ty ...
-
Oj , przestań . To samo zrobiłabyś dla mnie .
Zbliżyłam
się do Zayna i pocałowałam go w policzek . Chłopak zrobił się
czerwony . Na jego twarzy widać było zaskoczenie .
-
Chcę , żebyś wiedział , że traktuję cię jak przyjaciela . A
ten buziak był jako podziękowanie .
-
Aha . Już myślałem , że chcesz może czegoś więcej ...
-
Zayn , nie obraź się , ale kocham Liama i wątpię żeby to się
zmieniło .
-
To co ? Przyjaźń ?
-
Przyjaźń .
-
To do jutra .
-
Pa .
Zamknęłam
drzwi od pokoju . Zmęczona całą podróżą położyłam się spać
. Tak , sobota zawsze była dla mnie wyjątkowym , ale nie sądziłam
, że aż tak bardzo .
Hejka ! Sory , że aż tak długo nie dodawałam nic , ale miałam problemy techniczne . Liczę , że kolejne rozdziały spodobają się wam ;P załączam jeszcze plany obydwu domów .


Gratulacje!
OdpowiedzUsuńMasz nową czytelniczekę, tj. MNIE!
Czekam na kolejne części!!!! :D
Wpadnij do mnie czasem ---> http://onedirectioniknoweverythingaboutyou.blogspot.com/
Kocham <3
Niall's wife :)