- Co tam ? - zapytał Liam wchodząc do
salonu .
- Oglądamy film . - odparła Sophie .
Za nim w drzwiach pojawiła się cała grupa
chłopaków . Po chwili wszyscy dołączyli do nas , więc postanowiłam wyciągnąć z
chłopaków jak najwięcej informacji .
- To co wczoraj porabialiście ?
- Nic szczególnego . Najpierw graliśmy ,
oglądaliśmy filmy , a potem... - zaczął Lou . - zamówiliśmy striptizerkę .
- CO ?
- To co słyszałaś . Jednak daliśmy się wkopać
.
- Dlaczego ?
Po tych słowach chłopaki na zmianę zaczęli
opowiadać o swoim wieczorze . Gdy skończyli opowiadać , wszyscy nagle zamilkli
.
- Czego się nie odzywacie ? Coś się stało
? - pytałam .
- Z tego co zrozumiałam , to trwało
niedługo . Co chcecie przed nami ukryć ?
- Nie zrozumcie nas źle , ale my was
wczoraj... - zaczął Niall .
- Tak , wiemy o tym . - odparłam .
- Czyli , że wczoraj to co mówiłyście...-
mówił Harry . - To wszystko to było tylko udawane ?
- Nie zupełnie . Ale co było prawdziwe ,
musicie sami do tego dojść .
- Ufff...Już się bałem , że to może być
prawda...- rzekł Niall .
- Bo większość jest prawdą . - odparłam .
Niall zrobił się cały czerwony . Wszyscy
zaczęliśmy się z niego śmiać . Później zaproponowałam małą wycieczkę po
obiedzie .
- No dobra . My pójdziemy zacząć robić
obiad . - powiedziałam . - Chodźcie dziewczyny !
Ruszyłam w stronę kuchni , a dziewczyny
za mną . Nagle podszedł do mnie Harry .
- Przykro mi Jess , ale muszę porwać
Alice na parę godzin .
Spojrzałam na przyjaciółkę pytającym
wzrokiem , ale ona nic nie powiedziała .
- Okay .
Weszłam do kuchni i zostawiłam Alice i
Harry'ego samych . Ciekawa byłam co też obydwoje planują . Po chwili poczułam
wibracje telefonu .
- Cześć babciu . Co chciałaś ?
- Dzień dobry . Mogłabyś przyjść do domu
?
- Nie . Po prostu potrzebuję twojej
pomocy .
- Zaraz będę .
Ruszyłam do drzwi i wyszłam przed dom .
Tam zatrzymały mnie dziewczyny . Powiedziałam im , żeby zaczęły gotować beze
mnie i pobiegłam do swojego domu . Babcia czekała na mnie w kuchni .
- Już jestem...
- Mogłabyś pójść do biblioteki ? Miałam oddać
książkę w sobotę , ale cały czas mam ręce pełne roboty...
- Jesteś kochana .
Wzięłam od babci książkę i wyszłam z domu
. Napisałam dziewczynom , że muszę zostawić je same . Mijając dom Harry'ego , w
ogrodzie dostrzegłam Liam'a .
- Jess ! Gdzie idziesz ?
- Znaleźć księcia z bajki... - odparłam
kładąc mu rękę na ramieniu .
- A tak na serio ?
- Do biblioteki .
- Ale fajnie...Idę z tobą !
Chwilę później Liam szedł obok trzymając
mnie za rękę . Mijaliśmy kolejne domy , a Liam nic się nie odzywał . Widać było
, że nad czymś się zastanawia . Zbliżyłam się do niego bardzo blisko i powoli
zaczęłam przesuwać palcami po jego twarzy . Nagle Liam zaczął mrugać nerwowo
oczami .
- Coś się stało ? - zapytał .
- Tak , odpłynąłeś na dobre . Szliśmy już
tyle czasu , a ty się w ogóle nie odezwałeś . Zaniepokoiło mnie to troszeczkę .
- Przepraszam . Zacząłem się zastanawiać
co dalej z nami , co będziemy robić i czy spodoba ci się prezent...
- Jaki prezent ?! A tak w ogóle to ja mam
przecież dla ciebie prezent .
- No to możemy powiązać jedno z drugim .
- No dobrze .
Gdy doszliśmy do biblioteki , w wejściu
powitał nas dzwonek . Za ladą siedział wysoki brunet i czytał książkę . Na nasz
widok rozpromienił się .
- Jessica ! Dawno cię tu nie widziałem -
zawołał .
- No , trochę . Liam poznaj mojego
przyjaciela ze szkoły Mike'a .
- Cześć Liam . Fajnie , że Jess sobie
kogoś znalazła . Wszyscy próbowali się dostać do jej serca , ale tobie jednemu
się to udało .
- Miło mi cię poznać . Jessica nic mi nie
mówiła , że jestem pierwszy...
- Nie , Liam . Nic ci nie mówiłam , bo
nie ma o czym . Michael , moja babcia kazała mi oddać książkę .
- Jess , nie obrażaj się . Po prostu tak
samo wyszło . A może ty wypożyczyłabyś jakąś książkę ?
- No , nie wiem .
- Chodź pokażę ci coś .
Ruszyłam za chłopakiem między regałami .
Nagle zatrzymał się przed jednym z nich i wyciągnął grubą książkę .
- Mam nadzieje , że ci się spodoba .
Wiesz , że zawsze będziesz dla mnie bliska .
- Michael , myślałam , że już to
przerobiliśmy . Lubię cię , ale nic więcej .
- Tak ? Nic więcej ? A te wszystkie listy
wysłane do mnie ? Specjalnie się przeprowadziłem , żeby być blisko ciebie .
- Mike...
- Możesz mnie spławiać , ale i tak się
nie poddam nigdy .
- Proszę...kochamy się z Liam'em .
Jesteśmy zaręczeni .
- Kłamiesz ! Nie masz pierścionka
zaręczynowego...
- Bo jeszcze nie powiedziałam nikomu .
- Jess , to nie jest mężczyzna dla ciebie
. On i ten cały Harry . Oni wszyscy są tacy sami . Harry...czy tak postępuje
przyjaciel ?
- Jak śmiesz mi to wszystko mówić . To
moje życie , a my z Liam'em naprawdę się kochamy . A teraz muszę stąd odejść
zanim...
- Ale ja nie pozwolę ci odejść .
Martwiłem się o ciebie . Przez pół roku nie odpisałaś na żaden e-mail .
- To chyba powinno dać ci coś do
zrozumienia .
Mike złapał mnie za ręce i zaczął mnie na
siłę całować . Zaczęłam się szarpać , aż w końcu puścił mnie .
- Jesteś obrzydliwy . - powiedziałam i
pobiegłam w stronę wyjścia .
Przy ladzie zobaczyłam Liam'a , który gdy
tylko mnie zobaczył doznał szoku . Minęłam go i wybiegłam z budynku . Po
drugiej stronie ulicy znajdowała się fontanna , a dookoła stały wolne ławki .
Usiadłam na jednej z nich i dopiero zdałam sobie sprawę , że cała jestem we
łzach .
* oczami Liam'a .
Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem .
Byłem wściekły i nie miałem ochoty słuchać wyjaśnień jakiegoś kolesia . Ale
jednak przewagę brał rozsądek . Po chwili Mike pojawił się znowu za ladą .
- A więc jeszcze tu jesteś ? Jessica
zostawiła książkę . - powiedział i podał mi do ręki .
- Gadaj co jej zrobiłeś ! - krzyknąłem
łapiąc chłopaka za bluzkę .
- To dobre pytanie . Nic jej nie zrobiłem
. Problem tkwi w tym , że to ona coś zrobiła .
- Ach , tak . Teraz zgrywasz niewiniątko
? Trzymaj się od niej z daleka . - powiedziałem i walnąłem go w twarz .
Wiedziałem , że ten idiota będzie miał
siniaka pod okiem , ale będzie to dla niego nauczka . Na zewnątrz zacząłem rozglądać
się za Jess . Od razu dostrzegłem ją po drugiej stronie ulicy .
* oczami Jessiki .
- Jess , co ci zrobił ? - zapytał
zdyszany Liam .
- Liam , tak mi przykro...
- Jess...
- Oszukałam cię . Myślałam , że to
zamknięty rozdział . Mogłam to przemyśleć .
- O czym ty mówisz ?
- Liam , proszę . Wysłuchaj mnie . To
było jakieś dwa lata temu . Miałam depresję , moje życie było w rozsypce . Mike
przyjechał do rodziny na dwa tygodnie . Wtedy studiował . Spotkałam go wtedy po
raz pierwszy w życiu . Dużo czasu spędzaliśmy razem , było nam dobrze . Jednak
nigdy nie byliśmy parą . Po roku znajomości przeprowadził się tutaj i właśnie
wtedy okazało się , że ma drugie oblicze . Pewnego dnia chciałam go odwiedzić .
Na pierwszy rzut oka wszystko było normalne . Drzwi zastałam otworzone .
Weszłam na piętro i zobaczyłam jak w swojej sypialni wyżywa się na jakiejś
dziewczynie . Po chwili mnie zobaczył , a ja zaczęłam uciekać . Dogonił mnie w
ogrodzie i zagroził , że jeżeli będę krzyczeć...
- Jessica....
- Zaprowadził mnie do innego pokoju i
zamknął . Po jakimś czasie wrócił i zaczął mi mówić , że to tylko prostytutka ,
że lubi takie rzeczy i że za to jej płaci . Powiedział , że to jego natura i
nie potrafi z nią walczyć . Wtedy byłam taka zagubiona . Obiecywał , że nigdy
mnie nie pobije , jeżeli za niego wyjdę . Jednak nie wiedział wszystkiego .
Miałam telefon przy sobie , więc wezwałam karetkę i policję . Ta dziewczyna
była cała we krwi , posiniaczona i połamana . Mike posiedział kilka miesięcy ,
a później go wypuścili . Zmienił się i nie był taki agresywny . Wyjechał do
innego miasta , żeby naprawić życie . Obiecywał , że zawsze będzie na mnie
czekał . Pisałam z nim jakiś czas , ale pół roku temu zerwałam z nim kontakt .
Dzisiaj poczułam się jakbym go po raz pierwszy widziała takiego samego jaki był
na początku , ale to było tylko złudzenie .
- Och , Jessica . Jak mogłaś mi tego nie powiedzieć
? Przecież mógłbym ci pomóc . - powiedział Liam i mnie przytulił . - On nigdy
więcej się do ciebie nie zbliży . Obiecuję . Jak będzie trzeba , to wyjedziemy
na drugi koniec świata .
- Kocham cię .
- Może chodźmy już stąd . W domu pewnie
już na nas czekają .
W tym samym czasie....
* oczami Alice .
- Alice , musimy pojechać do ciebie do
domu po mój prezent dla Jess .
- Co ?
- No zakupy . Gdzie je masz ?
- Aaaaa . Są u mnie w domu niedaleko stąd
.
- To dobrze .
Szłam z Harry'm alejką w parku rozmawiając
. Harry chciał wiedzieć coś o mnie , więc zaczęłam mu opowiadać różne
historyjki . Cały czas śmiał się ze mnie i mówił , że naprawdę mam duże
szczęście do wypadków ( ze mną w roli głównej ) . Nie minęło 15 minut i byliśmy
przed drzwiami mojego domu .
- Jest ktoś w domu ? - zapytał Harry
niepewnie .
- Niee…rodzice do późna siedzą w pracy .
Po chwili znaleźliśmy się w przeszklonym
salonie z widokiem na ogród . Harry zaczął rozglądać się dookoła .
- Wow . Podoba mi się tutaj . Jest taki
przestronny i ma w sobie to coś… - mówił Hazza . – I ta kolorystyka . Sami go
urządzaliście ?
- Tak naprawdę to dom jest niewielki ,
ale duże okna dają takie złudzenie...Na serio ci się podoba ?
- Tak...A co ?
- Nic . Po prostu myślałam , że żartujesz
. Sama z rodzicami i bratem go urządzaliśmy . Każdy z nas chciał włożyć coś z
siebie w te cztery kąty . – Harry przewrócił oczami . – No dobra . Może nie
cztery . Domek jest piętrowy .
- No coś tak przeczuwałem . Alice , ty
masz brata ?
- Tak…To Jeremy . Jest w wieku Louisa .
- To fajnie . Mieszka nadal z wami ?
- Nie . Wyprowadził się trzy lata temu
zostawiając kartkę . Od tamtego czasu przysyła nam kartki na święta . Czasem
zadzwoni…
- To smutne…Nie szukaliście go ?
- Na początku przez miesiąc . Rodzice
strasznie za nim tęsknili . On tłumaczył się , że gdyby został się pożegnać , to
w końcu by zrezygnował z podróży .
- A pisał ci chociaż co robił ?
- Tak…wiem , że zwiedził całą Amerykę
Południową i Środkową . To jedno ze zdjęć , które nam przysłał . - powiedziałam
i podałam mu zdjęcie .
- Wow . Też bym chciał zobaczyć to na
żywo . – odparł Harry podziwiając krajobraz za Jeremy ’m .
- On od zawsze chciał podróżować . A to
kolejne zdjęcie . Przez rok był marynarzem na statku .
- Zazdroszczę mu . Tyle miejsc
zwiedzonych…
- Przecież ty też ciągle podróżujesz .-
odparłam .
- No , ale jest zasadnicza różnica . Mu
się nigdzie nie spieszy . Nigdzie nie musi być na czas i może sobie przystanąć w
miejscu aby dobrze zapamiętać każdy szczegół .
- Okay . Już rozumiem . Także w tym domu
znajdziesz różne przedmioty od niego przysłane .
- Aha . Trochę się zasiedzieliśmy . Gdzie
masz te prezenty ?
- W sypialni . Lepiej zaczekaj . Zaraz
przyniosę .
- Dobrze…
Szybko pobiegłam schodami na górę i
skręciłam w prawo do mojego pokoju . Naprawdę nie chciałam , żeby Harry
zobaczył mój pokój , więc szybko chwyciłam prezent z fotela i ruszyłam w stronę
drzwi . Nagle w progu stanął Harry . Szybko chwyciłam za klamkę i zamknęłam
drzwi .
- To twój prezent . Niczego nie ruszałam
.
- O nic .
- To dlaczego nie chcesz mnie wpuścić ?
- Wybacz , ale mam tam prywatne rzeczy i
chciałabym żebyś przynajmniej teraz o nich nie wiedział .
- Alice . Widziałem twój telefon…
Harry był bardzo blisko mnie . Jego
uwodzicielski głos wędrował po moim ciele . Nagle Harry zbliżył swoje usta do
moich i zaczął całować wplątując swoje palce w moje włosy . Nagle odepchnęłam
Harry’ego .
- Nic z tego nie będzie . Przykro mi ,
ale ja jestem inna .
- Jesteś piękną kobietą Alice . –
powiedział Harry i popchnął drzwi od mojego pokoju . Stanęłam zszokowana . Jak
mu się to udało ?
Nagle jak na zawołanie Hazza pokazał pęk
kluczy , który w trakcie pocałunku wypadł mi z rąk . Harry rozglądał się
dookoła . Był pod wielkim wrażeniem .
- Alice…nie wiedziałam , że jesteś naszą
fanką ! Myślałem , że po prostu masz te wszystkie rzeczy z nami , bo jesteśmy
popularni .
- Bo to akurat prawda . A zresztą nie tylko
was . Spójrz dokładniej .
Tak naprawdę to całą jedną ścianę
zajmowała wielka fototapeta z One Direction koło łóżka . Oprócz tego miałam
plakaty z The Wanted , The Rasmus i paru filmów .
- Nic akurat konkretnego w porównaniu do
tego plakatu na suficie nad łóżkiem .
Błagałam w duchu , aby Harry go nie
zauważył . Był na nim w jednej z ostatnich sesji , z powalającym uśmiechem .
Zrobiłam się cała czerwona . W pokoju było też dużo rzeczy związanych z
Londynem i Nową Zelandią .
- Śliczny pokój . Nie wiedziałem , że
dziennikarka może mieć taki ład i porządek w pokoju . - powiedział Hazza .- No
chociaż wiem , że mam u ciebie szansę .
- Może się mylisz ? W końcu to ja jestem
dziennikarką i głupio by było gdybym coś ciekawego napisała o tobie . A teraz
pora na nas . Dziwne by było gdyby musieli na nas czekać . Gdybym była waszą
taką fanką dałabym ci stertę rzeczy do podpisania .
- Dobra . Przepraszam , ale byłem bardzo
ciekawy , co taka dziewczyna może ukrywać w swojej sypialni . A teraz czy
kiedyś mi to wybaczysz ?
- Może za 10 lat…
- Co ?
- Wolisz 20 ?
- Stop ! Niech będzie 10 , chociaż
wolałbym krócej...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka ;) Jest kolejny rozdział po tak długiej przerwie...Przepraszam , ale miałam strasznie dużo nauki ( jak to w liceum ) . Do rozdziału polecam piosenkę :
lub wersję z sagą "Zmierzch" :
Która wam się bardziej podoba ? Oryginał czy przeróbka ?



Cudny rozdział
OdpowiedzUsuńFragment:
"A teraz czy kiedyś mi to wybaczysz?
- Może za 10 lat…
- Co?
- Wolisz 20?
- Stop! Niech będzie 10, chociaż wolałbym krócej..."
Świetne to było :p
To całe napięcie pomiędzy Alice i Harry'm jest ... bardzo ciekawe :)
Czekam na następne rozdziały :]
Bardzo podoba mi się twój blog , a rozdział jest tak ciekawy ,że czytałam go aż 3 razy i nie mogę się doczekać kolejnego .
OdpowiedzUsuńNo cóż pozostaje mi życzyć ci dużo weny i zapraszam do mnie na bloga : http://foreveryoungonedirection-1d.blogspot.com/