piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 26. ,,Żyj swoimi snami i nigdy się nie budź”

Witam wszystkich! Wiem, wiem... czekaliście. Przepraszam, że aż tak długo. Trochę problemów z nauką. Ciesze się, że są święta i będę mogła to jakoś nadrobić ;) Zamierzam pisać częściej, więc następny rozdział dodam w sylwestra. No i jeszcze piosenka do rozdziału :
One Direction - Happily
***

- Jessica! Wszyscy czekają na ciebie... Możesz już schodzić! - za drzwiami usłyszałam głos. Kto to był? Nie miałam zielonego pojęcia.
- A on tam jest?
- Czeka na ciebie tak jak inni.
- A możesz mi obiecać, że nie ucieknie w ostatniej chwili?
- Nie pozwolimy mu...
- A jeśli będzie musiał odejść?
- To odejdzie... - odparł głos.
- Nie... nie pozwolę... 
- Będziesz musiała.
- Nie! Nieee!!!
Nagle poczułam coś miękkiego. To był tylko sen? Otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że leże w łóżku, a na dworze jest już widno. Koło mojej ręki leżał kot. Gdy kociak poczuł, że się na niego patrzę, od razu zaczął mruczeć.
- Cześć, mały. Pewnie głodny jesteś? - oczywiście odpowiedział mi głośnym miauczeniem.
- Dobrze, już cicho. Bo obudzisz Liama... - dodałam, widząc jak Liaś kręci się na łóżku. Nagle przypomniałam sobie
o wczorajszym dniu. Był w 100% cudowny. Usiadłam na łóżku, aby jak najszybciej zapomnieć o tym dziwnym śnie. Ogarnęłam się i z kotem na rękach zeszłam do kuchni. W domu było tak cicho... Nawet babcia, która zawsze jest o tej porze na nogach, jeszcze spała. Gdy w końcu nakarmiłam głodomora, wróciłam do pokoju.
- Trzeba trochę ogarnąć. - powiedziałam sobie, widząc z progu cały pokój. Zaczęłam od ubrań, które walały się po wszystkich kątach. Tak to jest, gdy dziewczyna się szykuje... Nagle potknęłam się o paczkę, która leżała na podłodze. Poskładane ubrania leżały teraz porozrzucane dookoła mnie, a ja leżałam na podłodze.
- Aauuć... - powiedziałam czując przeszywający ból w ręce. - Trochę nadwyrężona.
Na szczęście. Odwróciłam się, aby zobaczyć moją przeszkodę. Był to prezent, którego nie odpakowałam. Po chwili przypomniałam sobie, że to ten od Michaela. Chciałam od razu to wyrzucić, ale ciekawość była większa. Rozpakowałam paczkę i zobaczyłam duży album ze zdjęciami. Pod każdym zdjęciem była notatka. Widać, że się napracował. Były poukładane od początku naszej znajomości. Byłam wtedy młoda i głupia. Jak mogłam mu zaufać? Gdy tak myślałam przeglądając kolejne strony, ze środka wypadła czerwona koperta.
- Co tym razem? - zapytałam siebie w myślach zażenowana tym wszystkim. Otworzyłam kopertę i wyjęłam list.

                 
                                                Jessiko!

Nie chcesz ze mną rozmawiać, to trudno. Ale wiedz, że ten dzieciak nie da ci tyle miłości, na ile zasługujesz. Przypomnij sobie jakie namiętne noce spędzaliśmy. Jesteś piękną kobietą. Może gdy w końcu zrozumiesz swój błąd, wrócisz tam gdzie twoje miejsce... Nawet z nim nie sypiasz. Ja na pewno nie pozwoliłbym ci zasnąć. Nawet go nie stać na nic więcej niż buzi na dobranoc. Potrzebujesz mężczyzny a nie dziecka. Dalej w albumie masz dowód naszej miłości. Na końcu masz niespodziankę.


P.S. Z nikim nie miałem lepszego seksu <3


Myślałam, że eksploduje. Wkurzona podarłam list. Wiedziałam co znajdę dalej w albumie i się nie myliłam. Nasze nagie zdjęcia. To było za dużo jak dla mnie. Na końcu albumu znalazłam płytę DVD z napisem: Noc o której nie zapomnę. Jak on mógł to nagrać? Byłam wściekła. Wkurzona rzuciłam albumem o ścianę i wybiegłam z pokoju. Zamknęłam się w łazience i zaczęłam płakać. Dlaczego on mi nie da spokoju? To przez niego nie mogłam się pozbierać. Przez niego nie mogę się przełamać na coś więcej z Liam'em. Teraz miałam ochotę wyjechać stąd jak najszybciej, chociaż tutaj był mój prawdziwy dom. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Kąpiel z olejkami zapachowymi powinna wystarczyć, abym się uspokoiła.



W tym samym czasie...
                                        *oczami Alice.
Ze snu wyrwał mnie dźwięk mojej komórki. To była mama. Czego mogła chcieć o tej porze?
- Halo? - zapytałam śpiącym głosem.
- Alice? Jeszcze śpisz? Nie uwierzysz. Jeremy się odezwał. Wrócił do USA niedawno. Powiedział, żebyśmy do niego przyjechali. Kupił mieszkanie w Los Angeles. Powiedziałam mu, że ty narazie nie możesz. Ma się z tobą niedługo skontaktować. Ja wyjeżdżam z ojcem za dwie godziny. Masz cały dom dla siebie.
- Ale mamo...
- Nie mam czasu. Zadzwonię wieczorem. Trzymaj się. Pa.

Okey. Po pierwsze mam stukniętą mamę. Po drugie mój brat wrócił. Po trzecie mam wolny dom. Co by z tym wszystkim zrobić? Na pewno będę musiała wrócić do domu i posprzątać. Ale plusem będzie to, że mogę porobić różne rzeczy. Nie mogę też zapomnieć o Harry'm. Obiecałam Nathan'owi, że z nim dzisiaj porozmawiam. Najwyżej zaproszę Harry'ego do siebie. Gdy wstałam z łóżka była 10:00. A jaki dziś dzień? Oczywiście wtorek 7 sierpnia. Zadowolona, że mam jeszcze kilka dni urlopu, zaczęłam się ubierać. Teraz współczułam Lily i Emily, które jutro musiały wracać do pracy. Spakowałam rzeczy i ruszyłam w stronę korytarza. W domu było bardzo cicho. Tylko na górze słychać było kogoś. Chwilę potem stałam przed domem oddychając świeżym powietrzem.

                   
                                        *oczami Liam'a.
Gdy wstałem Jessiki nie było w pokoju. Ale po chwili usłyszałem wodę w łazience. Pewnie się kąpie. Po wczorajszym dniu byłem taki szczęśliwy, że musiałem się powstrzymać, by nie krzyczeć z radości. Jednak głód robił swoje. Gdy się ubierałem zauważyłem na podłodze album. Podniosłem go i obok leżącą płytę. Pewnie wypadła z albumu. Wziąłem album i zszedłem na dół do kuchni. Gdy skończyłem robić kanapki siadłem w salonie z albumem. Może Jess mnie nie zabije? Ciekawość była większa niż strach przed Jess. Na pierwszych zdjęciach była ona. Roześmiana i szczęśliwa. Dalej też. Jadłem drugą kanapkę, gdy nagle zauważyłem ich wspólne zdjęcia. Czego Jess je trzyma skoro go nienawidzi? Ostro się wkurwiłem, bo na końcu były same nagie zdjęcia. O co chodzi? Skąd te zdjęcia znalazły się w jej pokoju? Michael nie może zawrócić jej w głowie. Dopiero co się zaręczyliśmy. Do albumu była dołączona płyta. Nie mogę uwierzyć w to, że album jest Jessiki. To nie może być prawda. Włożyłem płytę do

odtwarzacza i włączyłem. To już było za wiele. Przecież Jess nigdy nie pozwoliłaby na nagranie takich rzeczy. Nagle poczułem, że ktoś za mną stoi.
- Mógłbyś to wyłączyć? - powiedziała Jessica. - Michael przyniósł to wczoraj.
Jessica podeszła do telewizora, wyjęła płytę i połamała. Ze stołu zabrała album i poszła do kuchni.
- Nie wiedziałem, że byliście ze sobą tak blisko. - powiedziałem.
- Byliśmy...
- Jessica, ja naprawdę nie chciałem patrzeć. Leżał na podłodze, więc go podniosłem.
- Nic się przecież nie stało. To tylko głupie zdjęcia. Nic dla mnie nie znaczą. - odparła wyciągając zdjęcia z albumu i drąc je na kawałki. Podszedłem do niej i zabrałem jej zdjęcia.
- Liam! Oddaj mi te zdjęcia! - krzyknęła oburzona Jess.
- Nie, dopóki się nie uśmiechniesz. A zresztą nie pozwolę ci zniszczyć tych pięknych zdjęć... - odparłem.
- Liam...
- Możesz zniszczyć zdjęcia tego dupka. A resztę zostaw.
- Nie zostawię nagich zdjęć! Zwariowałeś!
- Te pozwalam ci zniszczyć. 
- No dobrze. Oddaj mi je. - odparła zdecydowanie i zabrała mi zdjęcia.
- Jedno mnie zastanawia. Myślałem, że z nikim nigdy nie byłaś...
- Myślałeś że jestem dziewicą?
- No...tak.
- Byłam głupia i młoda.
- Czego nigdy nie chciałaś ze mną się...
- Pieprzyc?
- Miałem na myśli kochać się.
- Nie mogę. Nie potrafię się przełamać. Ale w końcu się zaręczyliśmy. Chciałam spróbować dzisiaj, ale to chyba nie ma sensu... - widziałem jak coś się w niej załamuje.
- Nie, kochanie. Jak nie spróbujemy, to nigdy się nie przekonamy. Wiesz, że jestem delikatny. Jeśli ty będziesz chciała przerwać...wystarczy słowo. Kocham cię i zasługujesz na wszystkie rodzaje miłości. Ból, który on ci przyniósł odejdzie i nigdy nie wróci. - w chwili gdy mówiłem, do kuchni wszedł Harry z Louisem. 
- No nie. A ci to cały czas ze sobą... - powiedział Lou.
- A dziwisz się? Dopiero co się zaręczyli... - odparł Hazza. - Jak go nazwiecie? - dodał trzymając na rękach kota.


                                          *oczami Alice.
Tak jak myślałam. Dom był jak po huraganie. Zanim ogarnęłam cały dom minęło pół dnia. O 13:00 dostałam wiadomość od Loczka, który martwił się o mnie. Zapewniłam go, że nic mi nie jest i zaprosiłam na 16:00 na obiad. Chłopak oszalał z radości. Napisałam mu, żeby nie wyobrażał sobie za wiele. Chciałam tylko porozmawiać. Najgorszym problemem był obiad. Nie potrafiłam gotować. Na szczęście znalazłam numer do pizzerii. Pół godziny przed kolacją stałam w pokoju przed wyborem stroju. Nie wiedziałam w co się ubrać. To miała być tylko rozmowa. Zdecydowałam się na rurki, koszulę i bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii. To był mój standardowy zestaw. Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko zbiegłam przewracając wszystko po drodze. Za drzwiami stał Harry ubrany w marynarkę, biały t-shirt, rurki i białe convers'y.
- Wejdź.
- Dzięki. To dla ciebie. - odpowiedział i podał mi butelkę czerwonego wina. - Dodatek do obiadu.
Chłopak uśmiechnął się i przeczesał palcami grzywkę. Na jego widok zrobiłam się cała czerwona. Chciał mnie przytulić, ale mu nie pozwoliłam i natychmiast się odsunęłam. Zamiast tego wskazałam Haroldowi salon i powiedziałam, że zaraz przyjdę. Musiałam ochłonąć. Poszłam do kuchni i otworzyłam okno. Dlaczego na jego widok robię się czerwona? Gdy już ochłonęłam, wróciłam do salonu. Harry stał przy kominku i oglądał zdjęcia.
- Już?
- Tak. Siadaj. - odparłam unosząc w ręku butelkę wina. - Mógłbyś otworzyć?
- Jasne. W takich sytuacjach mężczyzna jest niezastąpiony...
- Wiem, że w ten sposób próbujesz się dowartościować Harry - odparłam.
- Taki był mój plan. - powiedział, uśmiechnął się i mrugnął do mnie okiem.
- Mógłbyś przestać patrzyć się tym zniewalającym spojrzeniem?
- O co ci chodzi?
- Nie udawaj. Zaprosiłam cię po to, aby z tobą porozmawiać. A ty patrzysz się jak sroka w gnat...- gdy wypowiadałam ostatnie słowa, Harry zachłysnął się winem.
- No dobrze, to o czym chciałaś porozmawiać? - powiedział, nakładając sobie kawałek pizzy na talerz.
- Właściwie o wszystkim. Od początku...
- No dobrze. - odpowiedział przeżuwając kawałek pizzy.
- Kiedy byliśmy mali...spotkaliśmy się w domu Jessiki. Możesz tego nie pamiętać, ale tak naprawdę to było nasze pierwsze spotkanie.
- Kompletnie zapomniałem o tym...
- Pamiętam jak się wtedy zawstydziłeś. Podałeś mi rękę i się przedstawiłeś. To było na urodzinach Jess. - po tych słowach podałam mu zdjęcie.

                                        *oczami Harry'ego.
Zaskoczony patrzyłem się na zdjęcie. Troje małych dzieciaków. Tam naprawdę spotkałem się z nią po raz pierwszy. Po środku stała Jessica, a my obok niej. Patrzyłem na młodszą i pulchniejszą Alice.
- Ślicznie wtedy wyglądałaś.
- Weź przestań. Wyglądałam jak głupek.
- Byłaś śliczna. Mogę zatrzymać to zdjęcie?
- Tak. Możemy przejść dalej?
- Oczywiście.
- Następne nasze spotkanie było wtedy przed centrum handlowym. Oczywiście, że cię poznałam.
- To dlaczego nic nie powiedziałaś?
- Bo wiedziałam, że i tak się spotkamy.
- A to z siatkami?
- To naprawdę był przypadek...
- Co dalej? - odpowiedziałem. Kończyłem właśnie drugi kawałek pizzy. Wina wypiłem już prawie pół butelki. Jeszcze chwila, a będę pijany. Odstawiłem kieliszek widząc czujne spojrzenie Alice.
- Dalej były wszystkie wydarzenia u Jess...
- Wtedy na tym waszym wieczorku powiedziałaś...że jestem cudowny? -  powiedziałem i po chwili dodałem: - Nadal tak uważasz?
- Chyba tylko w snach...
- To śnisz o mnie?
- Harry!
- Nie wiedziałem...
- Przestań! A co do chłopaków z lokami to naprawdę mi się podobają...
- Jess powiedziała, że kochasz chłopaków z lokami.
- Haroldzie! Masz natychmiast przestać!
- Wow. Zrobiło się naprawdę gorąco...
Widziałam jak dziewczyna nie wytrzymuje i robi się czerwona. Na końcu łapie za kieliszek i oblewa mnie winem. Poczułem, że mam mokrą koszulkę i twarz. Wino spływało mi po włosach...
- Harry! Nie chciałam... Przepraszam...
- Nic nie szkodzi... - odpowiedziałem patrząc na koszulkę. Na środku była wielka różowa plama. - Trochę proszku powinno wystarczyć. Gdzie masz łazienkę?
- Jak chcesz to idź do mojej...Pamiętasz gdzie mam pokój?
- Tak.
- Ja tutaj posprzątam.
- Okey. Alice...to było niezłe. - powiedziałem dosyć zalotnie.
- Dzięki. - odpowiedziała speszona.
Czyli jednak podziałało. Uwielbiam, gdy ona się peszy. Od razu robi się czerwona. Może to ja na nią tak wpływam. Jeszcze potrzeba mi bliższego kontaktu. Co ja gadam? Ona nie chciała ze mną rozmawiać. Olewała mnie, a mi tylko jedno w głowie. Muszę się opanować. Gdy dotarłem do jej pokoju, znowu ogarnął mnie zachwyt. Jego wystrój jak ostatnio powalił mnie na nogi. W łazience pachniało perfumami Alice...

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 25 . ,, Give me LOVE . . . "

 Cześć ! Miło , że mogę dalej liczyć na stałych czytelników ;) Dziękuję wam , że nadal jesteście ze mną... Myślę , że ta piosenka umili wam czytanie tego rozdziału ;P
                          Ed Sheeran - Give Me Love 

                                             *********************************
W restauracji było mało osób. Większości były to młode pary flirtujące ze sobą. Liam trzymał mnie za rękę i prowadził na koniec sali. Restauracja była dosyć ekskluzywna jak na takie miasteczko. Na każdym stoliku stały kwiaty i świece.
- Liam, może usiądziemy tam? - powiedziałam wskazując stolik w rogu sali.

- Nie dzisiaj , kochanie .
Liam podszedł do dużych , szklanych drzwi i je otworzył . Po chwili znalazłam się na tarasie i patrzyłam na ogród pełen kwiatów .
- Jak tu pięknie !
- Tędy , Jess .
Zeszłam po drewnianych schodach i znalazłam się na wąskiej ścieżce otoczona kwiatami . Po kilku metrach ścieżka zaczęła się rozszerzać . Gdy dotarłam do końca , zobaczyłam stolik ze świecami . Ogród oświetlały lampy ogrodowe . Obok krzesła stał Liam , czekając aż usiądę .
- Liaś , to wszystko dla nas ? - zapytałam .
- Co tylko zechcesz . . .
Z cienia wyłonił się kelner niosący wino . Liam chwycił za kieliszek i wypił parę łyków . Widziałam , że się denerwuje .
- Jessica , zatańczysz ze mną ?
- Oczywiście głuptasie . . .
Chłopak od razu się uspokoił , bo po chwili zobaczyłam na jego twarzy lekki uśmiech .
- Ale z ciebie burak . . . - dodałam . Teraz Liam szczerzył się do mnie .
- Jessica , powalasz swoimi tekstami . Ja jestem burakiem ?
- Nie , chciałam cię tylko rozweselić . To zatańczysz ze mną ?
- Chwilka . . .
Liam wstał od stolika i odszedł kawałek dalej udając , że na kogoś czeka . Po kilku minutach podszedł do mnie i wyciągnął rękę .
- Wybaczy panienka , że musiała tyle czekać , ale byłem zajęty .
- Bardzo śmieszne .
Przez cały czas leciała muzyka z głośników stojących niedaleko ławki . Liam dał znak DJ-owi stojącemu z boku , aby wziął głośniej . Od razu rozpoznałam piosenkę . Była to piosenka Rihanny - Stay . Liam przysunął się bliżej i złapał mnie delikatnie w pasie . Druga ręka sama powędrowała do mojej złączając się w całość . Słyszałam jego oddech , bicie serca . . . Każdy jego mięsień gotowy , aby mnie w każdej chwili obronić . Nagle nasze oczy się spotkały . Jego brązowe oczy w świetle lamp płynęły złotem . Widziałam w nich szczerość i miłość jak nigdy dotąd .
- Ohhh....Liam .
- Jessica...
Trwaliśmy w uścisku do końca piosenki . Gdy głos Rihanny przestał do nas docierać , wróciliśmy w stronę stolika . Na nim stało już włoskie danie przyniesione przez kelnera . Nawet nie wiedziałam jak ono się nazywa . Pachniało bazylią i rozmarynem . Tylko tyle do mnie docierało . Przez cały czas nie mogłam oderwać od niego wzroku . Jego oczy , usta . . . Patrzyłam jak przeżuwa każdy kęs . . .
- Smakuje ci ? - zapytał .
- Tak . . . jest pyszne .
W tle leciały piosenki , które znałam , ale zapomniałam ich tytułów . Dużo z nich przewinęło się ostatnio przez MTV . Teraz liczył się tylko ON . Gdy skończyliśmy jeść , wstałam i poszłam do toalety . W środku wszędzie wydawało mi się , że widzę Liam'a . Czy ja oszalałam ? Może jestem chora ? Pewna byłam tylko tego , że chcę jak najszybciej wrócić do niego . Kilka minut później wracałam przez ogród do Liam'a . Ten przystojniak siedział na ławce i pisał na telefonie . Gdy mnie zobaczył , natychmiast schował telefon .
- Do kogo pisałeś ?
- Do Zayn'a .
- Co chciał ?
- A nic takiego . . .
- Ach , rozumiem . Męskie sprawy .
- Można tak to ująć .
Usiadłam koło niego na ławce , a on mnie objął . Nad nami obserwowałam gwiazdy . Z każdą chwilą rozpoznawałam różne konstelacje . Moją zadumę przerwał głos Liam'a .
- Ładna dziś noc .
- Wyjątkowa - dodałam .
- Jess , niedługo wyjeżdżamy . . .
- Wiem .
- Chciałem , żebyś wiedziała . . . To miejsce jest wyjątkowe . Nigdy mnie nic tak bardzo nie zaskoczyło .
- Cieszę się , że ci się podoba .
- Jessica , dziś są twoje urodziny . Chciałbym ci coś podarować .
Nagle usłyszałam , że zmienia się piosenka . Liam dał znak kelnerowi , że może podejść . Później zauważyłam , że w ręku trzyma kosz . Nagle poznałam piosenkę . Był to Ed Sheeran , a piosenka ,, Give me Love ". Kelner postawił mi kosz na kolanach . 

   
                        * oczami Harry'ego .
 Gdy tylko dowiedziałem się , że Alice idzie do kina , to zrezygnowałem . Od kilku godzin mnie olewa i udaje , że nic się nie stało . Załamałem się . Wiem co do niej czuję i wiem , że ona czuje coś podobnego do mnie . Teraz chciałem chociaż trochę od tego odpocząć . Widząc Alice flirtującą z chłopakami robiłem się cholernie zazdrosny . Cały czas robi mi na złość . . . Mam już dosyć . Wszystko ma swój umiar . Spróbuję jutro z nią porozmawiać .
- Harry ! – krzyknął Niall . – Zaraz będą kiełbaski !
- Dobra , już idę !
- Harry !!!
- Już ! Co się dzieje ?
Wyszedłem z pokoju i skierowałem się w stronę ogrodu . Wszyscy siedzieli i zajadali się kiełbaskami . Po środku płonęło ognisko . Usiadłem między Zayn’em a Niall’em .
- Trzymaj kiełbaski ! – powiedział Niall przeżuwając kiełbasę .
- Dobra !!! – odparłem zabierając od Niall’a talerzyk .
Na talerzyku znajdowały się trzy kiełbaski . Spojrzałem zszokowany na Niall’a .
- Aż tyle ?!
- Jak chcesz to mogę . . .
- Nie ! I tak jesteś już grubszy . . .
Jedliśmy wszyscy w ciszy . Czasem ktoś coś napomknął o czymś . Niall’owi zaczęło się nudzić , więc zaczął grać na gitarze . Cieszyłem się , że nikt nie zadawał mi żadnych pytań .
- Harry ! Obudź się ! – krzyknął Zayn .
- Co się stało ? Zasnąłem ? – pytałem .
- Tak . . .już czas . Liam dał znak .
- Okay . Jedziemy . 


                                             * oczami Emily .
Louis zaproponował mi dzisiaj , abyśmy się gdzieś razem wybrali . Oczywiście się zgodziłam . Lubię jego towarzystwo . Lou miał czekać przed domem , aż się zbiorę . Wszyscy już dawno gdzieś poszli .
- Emily !
- Schodzę . . .
Kilka minut później byłam w Chevrolecie Camaro , który był czerwony w białe paski . To podobne do Lou .
- To co chcesz robić wariacie ? – zapytałam .


- Zabieram cię na dyskotekę .
- Hmm . . . brzmi ciekawie .
- A żebyś wiedziała ! – krzyknął Lou .
Przez cały czas uśmiechał się do mnie . Czułam jak wędruje wzrokiem po moim ciele .
- Lou ! Może byś się tak nie zapędzał . . .
- A co ? Czytasz mi w myślach ?
- Nie . Ale domyślam się o co ci chodzi .
- Wątpię . Chciałem zatrzymać się gdzieś na poboczu i cię przelecieć . . .
- Wiesz Louis , że zrobiło się tak jakoś dziwnie .
- Ślicznie wyglądasz w tej spódniczce – powiedział Lou , kładąc mi rękę na kolanie .
- Może niech w niej pozostanę – odparłam .
- Dzięki Bogu . – dodał chłopak . – Myślałem , że chciałaś się ze mną spotkać , aby mnie przelecieć .
- Lou ! Jak możesz w ogóle o tym myśleć ? A niby czemu miałabym to robić ? – poczułam się trochę obrażona , ale też niepokoiło mnie zachowanie Louisa .
- Nie ważne . Cieszę się , że tak nie myślisz . Przepraszam .
On ma zachwiania równowagi psychicznej , czy co ? Już sama nie wiedziałam co mam o tym myśleć . Louis nie odezwał się do momentu , aż dojechaliśmy do klubu .
- Jesteśmy – powiedział .
Louis wysiadł z samochodu , a potem podszedł do moich drzwi . Gdy szliśmy w stronę klubu , Lou złapał mnie za rękę . Nad klubem wisiała tabliczka z napisem ,, Fashion " . Musi być całkiem niezły . Przed wejściem stało niewiele osób . Chociaż nie będzie ciasno . W klubie panował dubstep . W końcu ostatnio stał się modny . Właśnie leciała piosenka Ellie Goulding - Figure 8 . Wszyscy dookoła tańczyli .
- Em , zatańczysz ?
- Okay .
Louis szalał na parkiecie jak gdyby nigdy nic . Jednak ja nie zapomniałam . Gdy tylko piosenka się skończyła , podeszłam do baru i zamówiłam koktajl . Louis zmęczony dołączył do mnie .
- Powiesz mi w końcu o co ci chodzi ? - pytałam .
- Em , daj spokój . Chcesz psuć taki fajny wieczór ?

- Tak . Powiesz ?
- Okay . Po prostu wróciły mi stare wspomnienia . Więcej nie powiem . Chcesz jeszcze tańczyć , czy wracamy do domu ?
- Nie , zostańmy jeszcze trochę . Świetny klub .
Wróciliśmy na parkiet , gdy nagle zaczęła lecieć wolna piosenka . Po chwili Lou złapał mnie w pasie i przyciągnął w swoją stronę . Przez całą piosenkę nie puścił mnie nawet na chwilę .
- Louis ! Jesteś zły ? Coś się stało ? Powiedz mi ! Już nie wytrzymam !!! – krzyczałam .
- Już dobrze . Em , uspokój się . Dobrze . Powiem . Po prostu martwię się o Harry’ego , a w sumie o wszystko . Nie wydaje ci się , że coś się kończy ?
- Lou ! Jak możesz myśleć teraz o tym ? Po co w ogóle mnie tutaj zaprosiłeś ? Nie jestem workiem , na którym możesz się wyżywać . A teraz odwieź mnie do domu ! – powiedziałam i wyszłam z klubu . Wściekła stałam przy samochodzie . Louis przyszedł po chwili z miną obrażonego psa . Gdy chłopak wyjechał z parkingu , zaczął mnie przepraszać .
- Emily , przepraszam . Nie wiem co mnie naszło . Boje się co może być dalej z zespołem i nami . Nie chcę , żebyś znikała z mojego życia . Nie znam cię , ale wiem , że jesteś tą jedyną . Daj mi jeszcze jedną szansę .
- No dobrze .
Louis od razu się rozpogodził . Jego nastrój zmieniał się w mrugnięcie oka . Kochany wariat .
- Tylko nie wyobrażaj sobie za wiele , , , - powiedziałam .
- Okay . Już nie będę .
Louis zawiózł nas do KFC . Tam kupiliśmy sobie danie na wynos i poszliśmy do parku . Widziałam  , że chciał ze mną pogadać .
- To może coś opowiesz o sobie ? – zapytał .
- To trochę będzie trwało . Mogę w skrócie ?
- No dobrze . Jak dobrze wiesz mam siostrę bliźniaczkę . Od 16 lat nie rozstajemy się dłużej niż na cały dzień .
- Ale wy przecież macie po 19 lat ? – zapytał .
- Po urodzeniu zostałyśmy rozdzielone . W szpitalu jakiś idiota nas rozdzielił . Lily zamienili obrączkę z innym dzieckiem , które kilka dni później zmarło . Mojej mamie powiedziano , że druga córka nie żyje . Lily wychowywała się przez trzy lata w innej rodzinie . To lekarz zauważył , że jesteśmy takie same . Gdyby tamta rodzina chodziła do innego lekarza nigdy byśmy się nie dowiedziały o swoim istnieniu . . .
- Em , tak mi przykro . Nie sądziłem , że coś takiego może się wydarzyć .
- A jednak . Wiesz , że moja mama nie mogła przez rok dojść do siebie ? Gdy tylko lekarz to powiedział moi rodzice od razu pojechali do szpitala i znaleźli błąd w dokumentach . Mama była szczęśliwa , że jej córka nadal żyje .
- Co było dalej ? – pytał Louis zaciekawiony .
- Powiedzieli tamtej rodzinie . Oni niechętnie oddali mi siostrę . Wiedzieli , że siostry muszą wychowywać się razem .
- Rety . . . zaskoczyłaś mnie tym . To dlatego Lili jest taka cicha ?
- Wiele przeszła . Nie dziwię się jej . Różnimy się od siebie bardzo , ale bardzo kochamy .
- Widzę , że nigdy się nie rozdzielicie ?
- Nigdy . Kiedyś zamieszkamy blisko siebie .
- To mam szansę , że będę spokrewniony z Niallerem ? - Emily spojrzała zaskoczona na mnie .
- A skąd masz takie marzenia ? Przecież Liliy i Niall nie są razem .
- Ale pasują do siebie . A mam szansę w ogóle zostać twoim mężem ?
- Na razie zapomnij o tym .
- No dobrze . – odparł Lou . Nagle sięgnął po telefon i zobaczył wiadomość .
- Liam dał znak . Ruszamy .
- Dobrze . Już nie mogę się doczekać . 

                                                      * oczami Alice .
Wszyscy poszliśmy do kina w centrum . Przez całą drogę wszyscy coś gadali . Chłopaki zarywali do mnie . Widziałam , że paru liczy na coś więcej . Po co w ogóle godziłam się na to kino ? Myślałam , że Harry tutaj będzie . Chciałam z nim porozmawiać . Pewnie cierpi przeze mnie . To Nathan wybrał jakiś film . W kinie nawet usiadł koło mnie .
- Wszystko dobrze ? Wydajesz się nieobecna . . . – zapytał Nathan .
- Jakoś nie chce mi się tutaj siedzieć .
- Ciągle myślisz o Harry’m ?
- Strzał w dziesiątkę ! – odparłam .
- Porozmawiaj z nim .
- Wiem .
- Obiecujesz ?
- Tak .
- To dobrze .
Później żadne z nas się nie odezwało . Film mijał , a ja tylko myślałam o Loczku . 
                                    
                                                         * oczami Jessiki .
- Mogę zajrzeć ? - zapytałam .
- Jest twój .
W środku znajdował się mały kotek . Był to rasowy kot brytyjski pręgowany . Od razu się ucieszyłam na jego widok .
- Dziękuję Liam . Napra . . . - zatrzymałam się w połowie zdania , gdy dostrzegłam

pierścionek na obroży kotka .
Nagle Liam zsunął się z ławki i uklęknął przede mną . Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech , na widok mojej zszokowanej miny . Liam chwycił kotka , wsadził go do kosza i zdjął pierścionek z obróżki .
- Jestem pewien , że przed nami bardzo ciężkie chwile . Jestem pewien , że w pewnym momencie jedno z nas , albo nawet oboje będziemy chcieli odejść . . . - tutaj Liam zatrzymał swoją wypowiedź , a do mnie nadal nie docierało co się teraz dzieje . - Ale jestem pewien , że jeżeli nie poproszę cię , żebyś była moją , będę tego żałował przez resztę życia , dlatego że głęboko w sercu wiem , że jesteś dal mnie stworzona . - chłopak zakończył na tym widząc , że łzy lecą mi po policzkach . Od pewnego czasu nie patrzyłam mu w oczy . Liam wyciągnął rękę i otarł mi łzy na policzku .
- Jess . . . - Liaś chciał , abym spojrzała mu prosto w oczy .
- Jessica , wyjdziesz za mnie ? - zapytał .
- Tak . . . oczywiście ,  że tak . Liam , jesteś niesamowity . - nie mogłam przestać mówić , kiedy Liam zakładał mi pierścionek na palec .
- To ty jesteś niesamowita - odparł mój narzeczony całując mnie namiętnie w usta .
Nagle usłyszałam czyjś głos . Ktoś śpiewał :
 - ,, Your hand fits in mine, like it’s made just for me
But bear this in mind it was meant to be  . . . "
Z cienia wyłonił się chłopak . Od razu go poznałam . To był Zayn . Śpiewał piosenkę , której nigdy dotąd nie słyszałam . To dlatego chłopaki ciągle coś przed nami ukrywali . Uśmiechnęłam się na same wspomnienie wydarzeń .
- ,, And I’m joining up the dots with the freckles on your cheeks
And it all makes sense to me . . . " - nagle Liam wstał i dołączył do Zayn'a .
- ,, I know you’ve never loved the crinkles by your eyes when you you smile
You’ve never loved your stomach or your thighs
The dimples in your back at the bottom of your spine
But I’ll love them endlessly . . . " - gdy Liam śpiewał zupełnie się roztopiłam . Ten dzień był najwspanialszym dniem w moim życiu . Chłopaki dalej śpiewali .
- ,, I won’t let these little things slip out of my mouth
But if I do
It’s you (Oh it’s you) they add up to
I’m in love with you, and all these little things . . . " - z cienia wyłonił się Louis z uśmiechem na całej twarzy .
- ,, You can’t go to bed without a cup of tea
And maybe that’s the reason that you talk in your sleep
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me . . . " - gdy Lou zakończył , obok Liam'a pojawił się Harry z pękiem białych róż i idąc z Liam'em w moim kierunku zaczął śpiewać :
- ,, I know you’ve never loved the sound of your voice on tape
You never want to know how much you weigh
You still have to squeeze into your jeans
But you’re perfect to me . . .  " - gdy chłopaki znaleźli się tuż przy mnie , Harry podał kwiaty Liam'owi a ten wręczył mi .
- Kto ci powiedział o różach ? - zapytałam , chociaż już wiedziałam . - Harry , następnym razem . . .
- Następnym razem mnie zabijesz . A teraz gratuluję wam obojgu . Jess , jesteś dla mnie jak siostra.
- Dzięki . - odparłam . Tylko Harry wiedział , że nie lubię czerwonych róż . Gdy Harry mnie przytulał , do chłopaków dołączył Niall z gitarą i dokończył z chłopakami piosenkę .

Niall : ,, You’ll never love yourself half as much as I love you
You’ll never treat yourself right darlin'
But I want you to
If I let you know I'm here for you
Maybe you'll love yourself like I love you oh . . . "

Harry : ,, I’ve just let these little things slip out of my mouth
Cause it’s you, oh it’s you, it’s you they add up to
And I’m in love with you and all these little things . . . "

Wszyscy: ,, I won’t let these little things slip out of my mouth
But if it’s true, it’s you
It’s you they add up to
I’m in love with you and all your little things . "

Gdy zakończyli , niedaleko nich wyszły dziewczyny oraz reszta chłopaków ,  w trym mój brat , który rzucił się jako pierwszy , aby mnie uściskać .
- Jessica ! Gratuluję !!! - krzyczał Tay .
- Dzięki ! - krzyknęłam , gdy Taylor o mało nas nie przewrócił . Później każdy po kolei podchodził i nam dziękował . Gdy wszyscy skończyli , postanowiłam zabrać głos .
- Chciałam wam wszystkim podziękować za pomoc w przygotowaniach i za to , że pomagaliście Liam’owi . Chłopaki , ta piosenka jest świetna . Liam , tobie dziękuję w szczególności .
Po chwili znalazłam się w objęciach Liam’a , który zaczął mnie całować . Wszyscy zaczęli nam bić brawo . 


środa, 8 maja 2013

Rozdział 24 . ,, Miłośc jest jak narkotyk ... "




                                                     * oczami Taylor'a .
- Jay , znalazłem ! - krzyknąłem .                                                                                              
Po chwili chłopak znalazł się tuż przy mnie . Siedziałem u Jessiki w pokoju przeszukując jej komputer . Wszyscy poszli nad jezioro oprócz naszej czwórki i babci , która stała na czatach i patrzyła czy przypadkiem nikt nie postanowił wrócić . Liam szykował coś na wieczór i poprosił mnie , abym znalazł jakąś ulubioną piosenkę Jessiki . Trochę to trwało , ale efekt był zadowalający . Od razu zdecydowaliśmy , że jedna piosenka będzie najlepiej pasować do całości . Jednak najważniejsza była muzyka . To ona miała decydować o całym wieczorze .
- Teraz tylko musimy to obrobić . - powiedział Tom .
- I jakoś połączyć . - dodał Chris .
- Do roboty . - ponagliłem chłopaków .
Zabawne . Byłem najmłodszy i wydawałem im polecenia . Ciekawe co powiedziałaby Jess ? Niecałe pół godziny wystarczyło , aby zakończyć pracę nad muzyką . Liam postanowił zabrać Jess do restauracji z ogrodem . Musieliśmy nagrać podkład i parę innych rzeczy . Instrumenty wzbudziłyby zbyt duże podejrzenia , a tak to wystawimy kilka głośników .
- To co będziecie robić do wieczora ? - zapytałem .
- No wiesz , żadna z tych lasek za bardzo nas nie kręci , więc zostaniemy tu i pooglądamy telewizję . - powiedział Jay . - Możesz do nas dołączyć .
- Nie , dzięki . Idę do kina z chłopakami . Zresztą dziewczyny są bardzo śliczne .
- Właśnie . Mów za siebie Jay . Zresztą wszyscy wiemy , że podoba ci się Sophie . - powiedział Tom .
- Dajcie mi spokój...sami się w nich kochacie . A Sophie jest pewna siebie...- dodał Jay .
- Ja w każdym razie idę z nimi do kina . - zakończył Chris .
Wysłałem SMS-a do Liam'a , że wszystko przygotowane i cierpliwie czekaliśmy aż wszyscy wrócą do domu .

                                                        * oczami Jessiki .
Wszyscy w jeziorze dobrze się bawiliśmy . Nawet Louis , który dopiero co stracił majtki . Chłopaki co chwilę wymyślali różne zabawy . Jednak i to szybko się nam znudziło . Robiło się powoli późno , więc wszyscy wyszliśmy na brzeg dobrze się wysuszyć . Oczywiście chłopaki postanowili rozbić swoją bazę , więc poszłyśmy trochę dalej , aby swobodnie móc porozmawiać . Nie wiedziałam co jest teraz między  Harry'm a Alice . W jednej minucie się całują , a w następnej ignorują . Jednak ona nie chciała mi nic powiedzieć . Sama była tym trochę zaskoczona i cały czas powtarzała , że są jak dwie planety nie mogące znaleźć wspólnego toru .
- Ale nie możecie udawać wiecznie , że się nic nie stało... - powiedziałam . - Zresztą zachowujesz się jakbyś go w ogóle nie znała .
- Tak jest lepiej... - odparła rudowłosa .   
- Alice...kochasz go .
- Nie prawda...
- Kochasz . Próbujesz to ukryć , ale nas nie oszukasz . Hazza nie może oderwać od ciebie wzroku .
- Może , ale to nic nie znaczy . Nie możemy być razem .
- Alice...
- Zrozum Jess...
- Widzę , że się boisz...
- Dziewczyny ! Zbieramy się !
Nagle naszą rozmowę przerwał krzyk Nathan'a . Wszystkie ruszyłyśmy w kierunku domu . Przez całą drogę prawie nikt się nie odezwał . Na szczęście szybko znaleźliśmy się w domu . Zmęczona przekroczyłam próg pokoju i położyłam się na podłodze . Nagle usłyszałam dzwonek swojego telefonu .
Chwyciłam i zobaczyłam dziesięć nieodebranych połączeń . Była godzina 20:00 . Nacisnęłam zieloną słuchawkę . Trzeci sygnał...
- Halo ? - usłyszałam po drugiej stronie .
- Kto mówi ?
- Nie poznajesz mnie ? Jessica...słońce .
- Mike...czego chcesz ?
- Nie zdążyłem ci złożyć życzeń...
- Chyba sobie kpisz ! Po dzisiejszym incydencie dzwonisz do mnie jakby nigdy się nic nie stało !
- Wyluzuj maleńka .
- Skąd w ogóle masz mój numer ?
- Uwierz...nie było trudno go zdobyć...
- To może zrozumiesz w końcu , że mam już kogoś... 
- Taak...tego dzieciaka .
- Odwal się ode mnie !
- Wciąż cię kocham !
- Spierdalaj !!!
- Kotku...
- Nie !
- Proszę...wyjdź przed dom .
- CO ?!
- Spotkajmy się...
- Po tym wszystkim ?
- Czekam...
- Wynoś się stąd !!! - krzyknęłam i rozłączyłam się .
Łzy same zaczęły mi płynąc już w połowie rozmowy . Znowu chce mi namieszać w życiu . Nie pozwolę na to . Nie po tym wszystkim . Kocham Liam'a . Nic tego nie zniszczy . Siedziałam chwilę rozmyślając , aż usłyszałam pukanie do drzwi .
- Mogę ?
- Tak . - powiedziałam ocierając łzy chusteczką .
- Jessica...Michael był i zostawił to przed drzwiami . - powiedziała babcia podając mi paczkę .
- Wyrzuć to...
- Ale nawet nie zobaczysz ?
- Nie .
- Powinnaś z nim porozmawiać .                                   
- Próbowałam , ale z nim się nie da .
- Byłaś w bibliotece z Liam'em ?
- Tak...to po to mnie tam wysłałaś ?
- Chciałam , żebyście porozmawiali .
- Po co ? Przecież wszystko dawno już skończone .
- Jest mu teraz ciężko . Naprawdę potrzebuje twojego wsparcia .
- Tak ? Chciał mnie przelecieć , gdy tylko mnie zobaczył .
- Może ci się zdawało . Jest naprawdę chaotyczny , ale to wszystko . Potrzebuje twojego wsparcia . Czy już zapomniałaś jak ci kiedyś pomógł ?
- Tak , ale wszystko spieprzył , że do tej pory nie mogę się pozbierać . Pokazał mi prawdziwe piekło . Czy to jest fair ? Moi przyjaciele są cały czas przy mnie i wspierają mnie w trudnych chwilach .
- On też...
- Co przede mną ukrywasz ?
- No dobrze . Powiem . Odkąd wyjechałaś przyjeżdżał tutaj codziennie . Pomagał mi i Taylor'owi . Tęskni za tobą . Przychodził i siedział w twoim pokoju .
- Jak mogłaś go wpuścić do mojego pokoju ?!
- Spokojnie . Kilka razy go tutaj znalazłam jak oglądał twoje zdjęcia .
- Babciu !
Wstałam i zaczęłam przewracać wszystko do góry nogami . Po chwili babcia opuściła pokój i zostawiła mnie samą . Na początku znalazłam parę obcych rzeczy . Jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć . Duża część z nich była schowana bardzo dobrze : 10 płyt , 3 książki , perfumy , bielizna , kilka figurek i ubrania . Wszystko było zapakowane osobno i pochowane w różne kąty . Wszystko z różnymi dedykacjami i liścikami . Wiedziałam , że to nie wszystko . Byłam pewna , że stać go na więcej . Nie miałam już sił do niego . Dosyć . Spakowałam wszystkie rzeczy w siatkę i włożyłam do szafki . Obiecałam sobie , że rzucę tym w niego jak go tylko tu zobaczę . Postanowiłam wziąć długi prysznic . Woda spływała ze mnie kojąc wszystkie moje rany . Gdy wyszłam od razu czułam się lepiej . Założyłam szlafrok i wróciłam do pokoju . Mój humor od razu mi się poprawił . W pokoju czekał Liam .
- Co tak długo ?
- Jakoś nie chciało mi się wychodzić . Gdybym wiedziała , że na mnie czekasz...
- To byś nie pachniała tak nieziemsko jak teraz...
- To jakiś żart ? Czyżbym zazwyczaj śmierdziała ?
- Oczywiście , że nie . Ale twój szampon w połączeniu z męskim żelem pod prysznic...
- O cholera !
- Naprawdę ślicznie pachniesz .
- Pomyliłam butelki...
- Musiałaś być strasznie zamyślona .
- Tak mi się wydaje .
- Czemu nie rozpakowałaś prezentów ?
- Jakoś nie miałam czasu...
- Pomogę ci...
- Nie...dam sobie radę .
- Na pewno ?
- Tak . Co tutaj robisz ?
- Przyszedłem cię zobaczyć .
- Liam...
- Zabieram cię na kolację .
- Jestem zmęczona...
- Mam dla ciebie niespodziankę .
- No dobrze . Za ile ?
- 15 minut .
- Okay .
Liam wyszedł z pokoju a ja padłam na łóżko . Oni chcą mnie zabić . Po pięciu minutach wstałam i zaczęłam się ubierać . Miałam na sobie fioletową sukienkę . Jeszcze parę dodatków i makijaż . Byłam gotowa . Po drodze zajrzałam do dziewczyn .
- Co będziecie robić ? - zapytałam zaglądając do pokoju w którym było najgłośniej . - Ja idę z Liam'em na kolację .
- Emily idzie gdzieś z Louisem . - powiedziała Sophie . - Ja , Alice , Nathan , Taylor , Chris , Jay i Tom idziemy do kina . Harry i Zayn mieli iść , ale w ostatniej chwili zrezygnowali .
- A co z resztą ?
- Niall , Harry , Zayn , Sara i ja robimy ognisko . - dodała Lily .
- To Niall musi się cieszyć .
- Żebyś wiedziała jak... - odparła Emily .
Wszystkie wybuchłyśmy śmiechem . Zostawiłam je same i wyszłam z domu . Stał przy srebrnym mercedesie .
- Jaki ładny... - powiedziałam .
- Wypożyczyłem go na dzisiaj .
Liam podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek . Później zlustrował mnie od góry do dołu .
- Pięknie wyglądasz . Podoba mi się ta sukienka .
- Cieszę się .
Liam otworzył mi drzwi , później sam wsiadł . Prawdziwy gentleman .
- Gdzie jedziemy ? - zapytałam . 
- Niedaleko . Na drugi koniec miasta .
- Tam jest dużo restauracji .
- Ale jedna wyjątkowa .
Rzadko bywałam w tamtym rejonie . Kiedyś byłam w jednej restauracji , ale wątpię żeby to była ta . Dziesięć minut i byliśmy na miejscu . Wszystko było pięknie oświetlone łącznie z podjazdem . Liam zaparkował niedaleko drzwi . W wejściu powitał nas właściciel .
- Zapraszam państwa do środka .





-----------------------------------------------------------
To już kolejny rozdział ;) 
Mam nadzieję , że się podobało . Ten rozdział dedykuję wszystkim moim wariatom ;P
I dla was piosenka :
Selena Gomez - A Year Without Rain